Wyżej w Google, bo inni Cię polecają
Google ustawia w wynikach wyżej te strony, o których mówi się w internecie. Każdy link do Twojej strony na cudzym blogu albo forum to jedno takie polecenie. My je dla Ciebie zdobywamy — po jednym, ręcznie, w prawdziwych miejscach.
Liczymy wyłącznie te, które są aktywne.
- Bez umowy i bez abonamentu
- Podgląd raportu na żywo
- Ty ustalasz limit linków
O co chodzi — po ludzku
Bez żargonu i bez tabelek. Trzy rzeczy, które wystarczy wiedzieć.
Google patrzy, kto o kim mówi
Wyszukiwarka ocenia strony trochę jak rynek ocenia firmy: sprawdza, kto kogo poleca. Link do Twojej strony umieszczony gdzie indziej to dla Google jeden głos na Twoją korzyść.
Liczy się miejsce, nie ilość
Tysiąc linków z katalogów nie da nic albo zaszkodzi. Kilkadziesiąt z żywych blogów i forów o pokrewnej tematyce robi robotę. Dlatego pracujemy pojedynczo, nie hurtem.
Efekt to darmowy ruch
Im wyżej jesteś w wynikach, tym więcej osób trafia na Twoją stronę, nie klikając w reklamę. Za ten ruch nie płacisz Google ani złotówki — w odróżnieniu od kampanii Ads.
Tak wygląda jeden link
To nie jest reklama wklejona pod artykułem. To normalny komentarz na temat — taki, jaki napisałby czytelnik, który zna się na rzeczy. Poniżej prawdziwy przykład.
Zasady rozliczenia
Nie musisz nam wierzyć na słowo. Wszystko możesz sprawdzić sam.
Płacisz tylko za aktywny link
Link zdjęty przez moderatora nie wchodzi na fakturę. Sprawdzamy każdy adres po publikacji i rozliczamy wyłącznie te, które faktycznie wiszą.
Podgląd raportu bez czekania
Dostajesz dostęp do panelu z listą adresów. Widzisz każdy link w chwili publikacji — możesz wejść i obejrzeć go własnymi oczami, nie czekając na raport na koniec miesiąca.
Sam decydujesz, ile
Mówisz „maksymalnie 20 linków w miesiącu” i tyle powstaje. Żadnej umowy, żadnego abonamentu, żadnego okresu wypowiedzenia. Przerywasz, kiedy chcesz.
Zacznij od dziesięciu linków
Nie trzeba od razu podpisywać niczego ani planować budżetu na rok. Dziesięć linków to 150 zł netto — tyle, żeby zobaczyć, jak to wygląda w praktyce i czy chcesz iść dalej.
Pytania, które słyszymy najczęściej
Czy to jest bezpieczne dla mojej strony?
Tak, o ile linki są sensowne — i dlatego pracujemy właśnie tak. Google karze za masowe kupowanie linków z farm i katalogów, bo to widać na kilometr. Komentarz napisany pod konkretny artykuł, na stronie, która ma czytelników, wygląda dokładnie tak, jak wygląda naturalne polecenie. Nie stosujemy automatów rozsyłających tysiące wpisów.
Kiedy zobaczę efekt?
Uczciwa odpowiedź: nie od razu i nie da się tego zagwarantować co do dnia. Google potrzebuje czasu, żeby znaleźć nowe linki i przeliczyć pozycje — zwykle mówimy o kilku tygodniach do kilku miesięcy, zależnie od tego, jak konkurencyjna jest Twoja branża. Nikt uczciwy nie obieca Ci pierwszego miejsca w tydzień.
Czym to się różni od katalogów stron za 5 zł?
Katalog to strona, która istnieje wyłącznie po to, żeby sprzedawać linki. Google zna te miejsca i najczęściej po prostu je ignoruje, a przy większej skali traktuje jako sygnał ostrzegawczy. My publikujemy na stronach, które prowadzą prawdziwi ludzie i które ktoś naprawdę czyta.
Kto pisze te komentarze?
Powstają u nas, pod konkretny artykuł — po polsku, na temat, bez reklamy i bez „świetny wpis, pozdrawiam”. Dlatego przechodzą moderację. Każdy tekst możesz zobaczyć w panelu razem z adresem, pod którym się pojawił.
Czy mogę wskazać, na którą podstronę mają prowadzić linki?
Tak. Możesz podać stronę główną, konkretną usługę albo kilka adresów naraz — wtedy rozkładamy linki między nie. Jeśli nie masz zdania, rozłożymy je sami tak, żeby nie wszystko szło w jedno miejsce.
Ile linków ma sens na start?
Dla małej, lokalnej strony zwykle 10–20 miesięcznie wystarczy, żeby coś drgnęło. Przy mocnej konkurencji trzeba więcej i dłużej. Napisz, jaka to branża i jaki adres — powiemy wprost, czego się spodziewać.
Napisz, a powiemy, ile linków ma sens
Wystarczy adres Twojej strony i jedno zdanie o tym, czym się zajmujesz. Odpowiadamy tego samego dnia roboczego.
albo bezpośrednio: info@www7.pl